Zawód detektywa jest niebezpieczny i ryzykowny. A co dopiero kobiety detektywa…

Podkarpacki Sherlock Holmes w spódnicy

– Dochodziła 5 rano, gdy szłam na umówione spotkanie ze zleceniodawcą – wspomina Dominika Górnicka-Ziemba, licencjonowany detektyw z Rzeszowa – Wracam, a na przedniej szybie samochodu, narysowane serce, podpis “ślicznotka” i …krzyż. Co miałam robić? Wsiadłam do auta, szybę przetarłam wycieraczkami i pojechałam dalej – dodaje.

Zamiast czapki Sherlocka Holmesa, burza ciemnych włosów. Zamiast fajki, papieros. Płaszcz zamieniła na sukienkę. Tak wygląda Dominika, jedyna na Podkarpaciu kobieta – detektyw. I tak jak każda kobieta, tak i ona lubi się zmieniać jak kameleon. A z racji swojego zawodu ma nieograniczony wachlarz możliwości. Może być szykowną biznes woman, by za chwilę wcielić się w rolę sprzątaczki.

– Gdy wstaję rano, jestem brunetką, co wcale nie jest powiedziane, że wieczorem nie mogę być już ruda albo blond – śmieje się Dominika. – Trzeba kombinować, żeby nie zostać rozpoznanym, dlatego w samochodzie zawsze mam “rekwizyty” dzięki którym w jednej chwili mogę przybrać inną postać. Pamiętam sytuację z początków mojej kariery, gdy podczas jednego ze zleceń, zostawiłam “na straży” partnera, a ja w tym czasie…jechałam do domu się przebrać. Teraz było by to nie do pomyślenia, bo garderobę wożę w aucie – dodaje.

Śledzony facet zajechał mi drogę na odludziu.

Praca detektywa to ciężki kawałek chleba. – Czy ja się boję? Oczywiście że tak, bo tylko głupcy twierdzą, że nie czują strachu – przekonuje Dominika. – Ale jak jestem w pracy, staram się nie myśleć o ryzyku, choć jest ono wpisane w mój zawód. Robię, co do mnie należy a jak przytrafi mi się niebezpieczna sytuacja, staram się “wyjść z niej cało” – dodaje.I na szczęście to się jej udaje, choć takich sytuacji doświadczyła już wielu. – Był wczesny ranek. Dochodziła godzina 5 – wspomina kobieta. – Pamiętam, że byłam umówiona na spotkanie z jednym ze zleceniodawców. Zaparkowałam nieopodal bloku i jak gdyby nigdy nic, poszłam. Po rozmowie z klientem wracam do samochodu, patrzę, a na jego przedniej szybie narysowane serce, podpis “ślicznotka” i… krzyż. Rozejrzałam się wokoło, ale nikogo już nie było. Wsiadłam więc do auta, włączyła wycieraczki, starłam bazgroły i pojechałam w swoją stronę. Jakbym spanikowała, nic by to przecież nie zmieniło – przekonuje.

Innym razem śledzony przez Dominikę facet nagle…zajechał jej drogę – To było na jakimś odludziu – wspomina. – Dostałam zlecenie dotyczące pewnego mężczyzny. Obserwowałam go od kilku dni. Jechałam polną drogą, gdy ten nagle “wyrósł” przede mną. Nie wiedziałam, czy wysiądzie, zbije szybę, zacznie strzelać, czy będzie chciał zepchnąć mnie z ulicy. A on odczekał chwilę i…odjechał. Dał widocznie do zrozumienia, że sobie nie życzy śledzenia – mówi Dominika.

Choć praca jest ryzykowna, zdarzają się też zabawne sytuacje. – To było na Pomorzu – wspomina detektyw. – Dostaliśmy zlecenie dotyczące rzekomej zdrady pewnej kobiety. Okazało się, że owszem zdradzała ale nie z jednym mężczyzną, tylko w jedną noc potrafiła sypiać z kilkoma. Jeden z partnerów czekał na nią cierpliwie w hotelu, by ta…spokojnie “skończyła” z poprzednikiem. A trzeba dodać, że nie pobierała za to żadnych opłat – śmieje się.

Wychodzę z domu rano, mogę wrócić na drugi dzień…

Praca detektywa wiąże się z ciągłymi wyjazdami. Co na to wszystko rodzina? – Martwią się o mnie – przyznaje Dominika – Niekiedy dzwonią do mnie co chwilę, pytając gdzie jestem i co robię. A ja czasem po prostu nie mogę powiedzieć… Zdarzają się sytuacje, że wychodząc z domu nie potrafię określić nie tylko o której wrócę ale i kiedy, bo detektywem nie jest się od 8 do 16, tylko całą dobę. Pamiętam sytuacje, kiedy wracałam do domu po całym dniu w pracy, witałam się z bliskimi, a za chwilę dostawałam telefon, że muszę znowu gdzieś jechać – wspomina. – To nie jest łatwa praca, ale nie wyobrażam sobie siebie siedzącej za biurkiem nad papierami. Jestem niespokojnym duchem, lubię, jak coś się dzieje w moim życiu a poza tym kocham to co robię – przekonuje.

Wymarzyłam sobie ten zawód

Detektywem nie może zostać każdy. Zanim dostanie się licencję (uprawnienia do wykonywania zawodu), taką samą jaką Dominika otrzymała w 2006 roku, trzeba przejść specjalistyczne badania lekarskie zarówno pod kątem fizycznym jak i psychicznym – Kandydat na detektywa nie może być też w przeszłości karany – wyjaśnia kobieta. – Na koniec zdaje się egzamin i jeżeli jego wynik jest pozytywny, jest się już pełnoprawnym detektywem. A w moim przypadku wszystko zaczęło się jeszcze podczas studiów na wydziale prawa na Uniwersytecie Rzeszowskim. Jeden z wykładowców wspomniał o pracy detektywów, zainteresowało mnie to, więc zaczęłam szukać informacji w internecie – wyjaśnia.

Obecnie Dominika jest właścicielką Biura Detektywistyczno – Prawnego w Rzeszowie i pracuje w firmie detektywistycznej InfoSekret – Najwięcej, bo około 50 proc. prowadzonych przez nas spraw dotyczy zdrad małżeńskich. Zajmujemy się również nieuczciwą konkurencją, ochroną znaków towarowych, sprawdzaniem nieuczciwych pracowników, kontrolą zwolnień lekarskich oraz poszukiwaniem osób i mienia – wyjaśnia.

Czy mój pracownik jest gejem?

Ale są również sprawy, których żaden szanujący się detektyw, nigdy by się nie podjął – Naszym zadaniem jest działanie zgodnie z prawem, dlatego nigdy nie przyjęlibyśmy sprawy, która wymagała by od nas złamania go – wyjaśnia Dominika. – Nie podejmujemy się również zleceń, które mają na celu jedynie prowokację, spraw dotyczących religii, polityki czy ujawnienia preferencji seksualnych. Właściciel jednej z firm, która zatrudniała przede wszystkim mężczyzn, chciał sprawdzić to, czy jego nowozatrudnieni pracownicy nie są przypadkiem homoseksualni. Został odesłany z kwitkiem.

“Moja praca, to moja pasja”, twierdzi Dominika. A przecież to jest najważniejsze. – Tylko wtedy człowiek osiągnie zadowolenie i uczucie spełnienia. Nie straszne będą wtedy wszelkie niewygody, chroniczny brak wolnego czasu i niebezpieczeństwo, które wpisane jest teraz w moje życie…

Źródło: Super Nowości, Katarzyna Szczyrek